Jechałam prawie cały dzień. Najpierw z gór autem taty, potem autokarem następnie autobusem i taksówką. Za szyby było widać wysokie wieżowce..., ale nie tak wysokie, jak góry. Yvo smacznie spała na swoim kocu. Mieszkałam w górach, ale teraz rodzice wysłali mnie do miasta na studia. W czasie nauki będę także uczyć jeździć konno. Taksówka zatrzymała się. Obudziłam Yvonne i wzięłam bagaże. Potem zapłaciłam taksówkarzowi i rozglądnęłam się. Wszystko było takie nowe... Po chwili poszłam do swojego domu i zaczęłam rozpakowywanie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz